Ze wszystkich bajek najbardziej nie lubiłam „Pięknej i Bestii”. Wkurzała mnie ta kobitka i wielki włochaty potwór, który zmusza jakąś babeczkę do mieszkania z nim pod groźbą śmierci. Tak myślałam przez… no nie wiem 15 lat mojego życia? Aż do października tego roku. Pojechałam z tatą do sklepu, po czym on mnie zostawił, a ja 40 min woziłam się wózkiem między regałami. Zauważyłam książki po przecenie wśród nich była właśnie ” Bestia „. Myśle sobie phi! 9 zł za książke? biore . Koniec końców kupiłam jeszcze jedna ale o tym innym razem. Od razu muszę powiedzieć, że po tej książce zrozumiałam tak mniej więcej stan psychiczny Bestii, a także inaczej spojrzałam na całą opowieść. Tytułowa postać oczywiście nie zawsze byłą bestią. Była a właściwie był pięknym, przystojnym, majętnym, seksownym, cudownym, fantastycznym… no wiecie same OH AH!! A na dodatek sławny, przystojny ojciec. Tsa.. Kylie Kingsbury, bo o nim tu mowa miał wszystko co chciał a właściwie tak mu się wydawało, najseksownie...